niedziela, 20 lipca 2014

Prolog

Zuzanna Żmuda, piękna jedenastolatka o długich blond włosach zasiadała właśnie do rodzinnego obiadu.
Ojciec jej, szanowany inżynier jak zwykle spóźniony wpadł do domu dzięki proszkowi Fiuu . Jego córka nigdy o tym nie wiedziała, jak również tego, że jest on czarodziejem. Była ona wychowana w środowisku mugoli, co prawie uczyniło ją jedną z nich, lecz nigdy, pomimo, że była pochodzenia półkrwi, nie stała się taka jak jej rówieśnicy.
Był to piękny, sierpniowy dzień. Zuzia jak zwykle rzuciła ojcu pytające spojrzenie, po czym zabrała się do jedzenia rosołu. Nagle przez okno wpadła biała jak śnieg sowa i na głowę dziewczyny spadł ciężko zapakowany list.
- Zuziu, co to jest? - spytał ojciec. Dziewczyna z zaciekawieniem  oglądała kopertę.
- Z.. Hogwartu. - rzekła po paru chwilach. Z zaciekawieniem
- A więc jedz szybko obiad. Jedziemy na zakupy. - powiedziała tajemniczo matka.
- Gdzie?
- Na ulicę Pokątną.

_________________________________________________________________________________

Przepraszam, że tak krótko i bez sensu, ale obiecuję, że 1 rozdział będzie lepszy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz